Charles Nwaogu Uchenna w sobotę zadebiutował przed opolską publicznością. Bramki nie zdobył, ale jego gra spodobała się opolskim kibicom.
Latem opolski zespół opuścili m.in. dwaj napastnicy: najlepszy strzelec dwóch poprzednich sezonów Nigeryjczyk Ugochukwu Enyinnaya oraz Mariusz Stępień. Nic więc dziwnego, że jednym z najważniejszych zadań trenera Andrzeja Prawdy było znalezienie wzmocnienia w ofensywie. Wybór padł na 18-letniego Charlesa Nwaogu Uchennę. Młody Nigeryjczyk niemalże natychmiast po zatwierdzeniu do gry trafił do podstawowej jedenastki Odry. Przed tygodniem zadebiutował w opolskich barwach w pojedynku z GKS-em Katowice i zaprezentował się bardzo dobrze, w sobotę po raz pierwszy wystąpił przed opolską publicznością i znów udowodnił, że trener postawił na dobrą kartę.
W pojedynku przeciwko byłym kolegom, do Odry trafił ze Znicza, nie udało mu się zdobyć gola, jednak był najaktywniejszym z opolskich piłkarzy, zaliczył asystę i na pewno zapadł w pamięci kibiców. Nic więc dziwnego, że kiedy w końcówce opuszczał murawę, fani nagrodzili go gromkimi brawami. - Bardzo chciałem dziś strzelić bramkę, ale, niestety, się nie udało. Najważniejsze jednak jest to, że zdobyliśmy trzy punkty. Nie ma znaczenia kto strzela, ważne abyśmy wygrywali - podkreślał tuż po meczu. Pojedynek przeciwko byłym kolegom był dla niego szczególny, bowiem miał coś do udowodnienia trenerowi Jackowi Grembockiemu.
Uchenna przebywa w Polsce od 15. roku życia. Początkowo występował w drużynie juniorów Polonii Warszawa, później był bliski przejścia do krakowskiej Wisły, jednak ostatecznie nic z tego nie wyszło. Zanim zdołał znaleźć nowego pracodawcę, zamknęło się okienko transferowe, miał więc przymusowy półroczny rozbrat z futbolem. Wiosna 2007 roku trafił do III-ligowego Znicza Pruszków, wraz z drużyną awansował klasę wyżej, a teraz przeniósł się się do Odry. Opolscy fani ochrzcili nowego zawodnika mianem Czarek. - W Polonii nazywali mnie Tadek, ale Czarek też jest fajnie - śmieje się czarnoskóry napastnik.
dodany 2008-08-26 10:12 przez aneta
źródło: gazeta.pl
